Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boris Starling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boris Starling. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 stycznia 2011

"Mesjasz" - Boris Starling


Autor:  Boris Starling
Wydawnictwo: Zysk i S-ka , Marzec 2002
ISBN: 83-7298-087-X
Liczba stron: 442
Wymiary: 125 x 185 mm


Przeczytałam już wiele kryminałów, thrillerów i horrorów – swojego czasu miałam „fazę” na Agathę Christie, Cobena, Kinga i innych autorów takich gatunków. Ale jedną z pierwszych książek, które wzbudziły we mnie zainteresowanie tego typu literaturą był „Mesjasz” – debiut autorstwa Borisa Starlinga. Początkowo wszystko mnie odpychało. Nie miałam ochoty czytać na tematy religijne, dziwna okładka… Wszystko zmieniło się, gdy wzięłam książkę do ręki i przeczytałam tylną stronę. Tytuł istotnie nawiązuje do Pisma Świętego, ale w jaki niesamowity sposób! Nie mogłam się nadziwić, jak wszystko zostało sprytnie zaplanowane. Wręcz uknute.
Akcja rozgrywa się w Londynie. Policjant Red Metcalfe zostaje wezwany na miejsce morderstwa – biskup rozebrany do slipków, ciało czerwone od wylewów, ciemnofioletowe siniaki, złamane, wychodzące kości. Brutalne pobicie to mało powiedziane. Żółte zęby, usta. Jednak pozostaje jeszcze jeden szczegół – srebrna łyżeczka w buzi… zamiast języka. Kolejne śmierci tajemniczo wiążą się ze sobą. A więc jest i morderca. Tymczasem z kartki na kartkę dowiadujemy się coraz więcej o mrocznej przeszłości Reda. Jego dar polega na wyjątkowych umiejętnościach tropienia przestępców. Ale to wyjątkowy przypadek – kto pomoże, skoro nawet Red nie potrafi odnaleźć klucza do wyjaśnienia zagadki? Stopniowo wszystko układa się i brakuje tylko kilku puzzli, by stworzyć logiczną układankę. Lecz co zrobić, jeżeli rzeczywistość okazuje się jeszcze gorsza niż najczarniejsze scenariusze? Bowiem mordercą może być ktoś z najbliższego otoczenia policjantów. Mesjasz.
Książka pełna emocji! Na dzień dzisiejszy porównałabym ją może z Cobenem, jednak i tak wydaje mi się dużo lepsza. Ukazuje swoiste fatum – klęskę człowieka, jakąś dziwną klątwę. Jest wiele drastycznych opisów, dlatego nie polecam osobom wrażliwym. Sama należę do takowych, jednak przełamałam się i nie żałuję. Bardzo wciągające opisy, barwny język – nie wiem, czy to zasługa bardziej autora, czy tłumacza, ale to wyjątkowy plusk książki. Uwaga – czas teraźniejszy. Chociaż. nie jestem zwolenniczką tego zabiegu w powieściach, w „Mesjaszu” sprawdził się doskonale. Minusem jest natomiast trudna dostępność. Sama ukradłam ją bratu i na razie oddawać nie zamierzam ;) Bo „Mesjasz” trzymał mnie w napięciu aż do ostatniej strony.