Autor: Stephenie Meyer
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie , Listopad 2008
ISBN:978-83-245-8699-8
Liczba stron:568
Wymiary:145 x 235 mm
Ogólnie nie przepadam za całą serią „Zmierzchu” Stephenie Meyer, nie wiem czy z powodu szumu jaki wywołuje Edward, czy może dlatego, że najpierw obejrzałam film, a dopiero potem zabrałam się za książkę. Ale mimo to postanowiłam zapoznać się z inną powieścią tej autorki, a mianowicie z „Intruzem”. Przyjemnie mi się zrobiło, kiedy wzięłam ją do ręki - specyficzna okładka, ciekawy tytuł. I jak się później okazało, fabuła tez nieprzeciętna.
Kontrolę nad światem zaczynają przejmować „dusze”. Robią to nie do końca uczciwie – włamują się do ciał ludzi i czynią z nich swoich niewolników. Tacy zniewoleni ludzie pozornie wiodą normalne życie. Pozornie – bo nie mają wpływu na to, co robią. Są marionetkami. „Dusza” o imieniu Wagabunda ma świadomość, że każdy człowiek czuje. A raczej odczuwa. Różne emocje i uczucia. Często zdarza się tak, że „dusze” widzą przebłyski wspomnień swoich „gospodarzy”. Ale Wagabunda nie spodziewa się, że Melanie, która zostaje jej przydzielona, nie podda się tak łatwo. Melanie dysponuje bowiem silną bronią – miłością. Ukazuje Wagabundzie wspomnienia ukochanego mężczyzny – Jareda. Gdy przyjazna już Wagabunda w ciele Melanie trafia do ludzi, którzy ukrywają się przed duszami, ta pierwsza uświadamia sobie, że jest wśród nich intruzem.
To piękna opowieść, która wzrusza i uczy. Ukazuje sytuacje, w których ludzie zmuszeni są do posługiwania się najgorszymi instynktami, żeby przeżyć. Doskonały język i budowanie napięcia – z kartki na kartkę wszystko się rozwija i ciężko odłożyć książkę na bok. Miłość, zazdrość i złość dla obcej „duszy” są czymś zupełnie nowym. Przygniatają ją. Ludzie są tak skomplikowani, że wielu rzeczy Wagabunda nie jest w stanie zrozumieć. Dla tych, którzy szukają kolejnego Edwarda i kolejnej Belli – niestety kochani, zawiedziecie się, bo ich tu nie ma. Jednak moim zdaniem spotkacie o wiele bardziej prawdziwych bohaterów, którzy chwytają za serce i na długo zostają w pamięci. W niektórych momentach naprawdę dreszcz przechodzi po plecach, np. kiedy buntownicy sprawdzają po oczach Melanie, czy jest w niej obca „dusza”. Stephenie Meyer bardzo mnie zaskoczyła. Złamała stereotyp piszącej jedynie o wampirach, chwała jej za to!
